• Katarzyna Stachowicz

Archiwum pajęczyn

Zaktualizowano: mar 18

Wystawa, podczas której artyści tworzą swoje dzieła na oczach widzów nie jest niczym niezwykłym. Za to niezwykle rzadko artyści mają po osiem nóg.


Wielka sala w paryskim Palais de Tokyo była prawie całkowicie ciemna. Zwiedzając wystawę nie wpadaliśmy na siebie tylko dzięki światłu sączącemu się ze szklanych gablot, w których rozpięto niezwykłe tkaniny. Gdybym nie wiedziała co oglądam, mogłabym się zastanawiać, czy mam przed oczami tajemnicze obiekty nowoczesnej sztuki użytkowej, trójwymiarowe modele sieci neuronów czy wyrafinowane abstrakcyjne grafiki.

W budynkach mieszczących niegdyś fabrykę firmy AGFA w Berlinie mieszka dziś kilkadziesiąt pająków. Oczywiście, pająki w postindustrialnych przestrzeniach to żadna sensacja - a jednak te znajdujące się pod opieką ludzi ze studia Tomása Saraceno są wyjątkowe.


Argentyńczyk Tomás Saraceno, z wykształcenia architekt i artysta, od wielu lat bada powiązania sztuki, socjologii i nauk przyrodniczych. Zwraca uwagę na rzeczy i zjawiska, wśród których żyjemy i które są tak banalne, że przestajemy zdawać sobie sprawę z ich istnienia. Kurz. Drobinki smogu. Cząsteczki dwutlenku węgla. Promieniowanie kosmiczne. Energia słoneczna. Fale radiowe. Pajęczyny.


Terraria z pajęczynami to tylko punkt wyjścia dla specjalistów z berlińskiego studia. Obserwując pracę pająków, badają właściwości i strukturę pajęczej przędzy, opisują zachowania społeczne niektórych gatunków pająków, sprawdzają możliwości zastosowania pajęczej sieci w architekturze, biotechnologii czy mechanice.


Założyciel tej niezwykłej pracowni badawczej marzy o świecie „bez węgla, paliw kopalnych, kapitalizmu, patriarchatu”. Projekty „środowiskowej sprawiedliwości” i „pokojowego współzamieszkiwania” gatunków żyjących na ziemi skupiają wokół niego interdyscyplinarną wspólnotę naukowców.

Brzmi utopijnie? Niesłusznie. Berlińskie studio Tomása Saraceno ma na koncie współpracę m. in. z Instytutem Maxa Plancka, Massachusetts Institute of Technology oraz Imperial College of London.


Jako mała dziewczynka byłam zaprzyjaźniona (albo tak mi się przynajmniej wydawało) z pająkiem Tomusiem, który mieszkał za szafą. Od najmłodszych lat jestem też wielbicielką muzeów przyrody i historii naturalnej, od placówki w Hajnówce po wielki gmach w Jardin des Plantes w Paryżu. I zawsze mi jest przykro, kiedy w przybytkach tych oglądam kolekcje pająków przyszpilonych w równych rzędach w eleganckich gablotach. Tomás Saraceno zachwycił mnie, bo robi coś innego: pokazuje nie pająki, lecz to, co je łączy ze światem: pajęczyny.

W Palais de Tokyo ustawiono ponad 70 terrariów. Do kilkunastu z nich zaproszono nowych mieszkańców. W końcu w budynku szacownego muzeum pająków nie brakuje: przy montowaniu wystawy arachnolodzy wypatrzyli co najmniej dziesięć gatunków.


Częścią wystawy On Air (Paryż, 17.10.2018-06.01.2019) był niezwykły instrument muzyczny. W specjalnym pomieszczeniu rozciągnięto struny na wzór pajęczyny. Już samo wrażenie poruszania się jak po pajęczej sieci było niesamowite. Strun można było też dotykać, żeby na nich „zagrać”. W pomieszczeniu było nas kilkoro. Każda z kompletnie obcych sobie osób wnosiła, nawet mimowolnie i nieświadomie, coś swojego do ogólnego rytmu tworzonej w ten sposób orkiestry. Słyszalne dźwięki wydawane przez struny wzmacniane były przez głośniki. Inne, nierejestrowane przez ludzkie uszy, odczuwaliśmy jako wibracje.

Łuk, parasol, namiot, designerska lampa, koronka, pończocha z lecącym oczkiem, las dziwnych grzybów, kanciasta chmura, balon z olinowaniem, plątanina nici, klatka, lejek, porwana sieć. Oglądając pajęczyny miałam taką samą zabawę, jaką mamy leniwie kontemplując kształty chmur. Ale w niesamowitych formach pajęczyn kryje się coś więcej, niż dzieło małego tkacza-architekta.

Warto uzmysłowić sobie, że pajęczyna to rodzaj sensorycznej sieci łączącej jedną niedużą istotę ze światem zewnętrznym.

Pająki postrzegają świat za pośrednictwem drgań, a sieć stanowi jakby przedłużenie ich systemu nerwowego. Jak to wszystko działa? Bada to nowa dyscyplina nauki: biotremologia, czyli studia nad tym, jak zwierzęta porozumiewają się za pośrednictwem wibracji. Gdyby ktoś chciał posłuchać, jak strasznie tupią pająki, polecam poniższy link do strony Arachnophilia, poświęconej działalności studia Tomása Saraceno:

http://arachnophilia.net/sonifying-the-web


Pająki, jak motocykle, są wszędzie. Nie tylko te, które wymiatamy wraz z pajęczynami z zapuszczonych kątów mieszkania.

Pająki zasiedlają nasze złe sny, żyją w mitach (Arachne), mają swoje, całkiem obszerne, miejsce w popkulturze (Spiderman) i literaturze pięknej (Szeloba, Aragog). Jedną z pierwszych rzeczy, jakich bałam się w dzieciństwie, był pająk. Płci żeńskiej i grający (kiepsko) na skrzypcach: postać o imieniu Tekla z dobranocki o przygodach Pszczółki Mai.

A ile książek i filmów ma w tytule pająka! Nie jest też łatwo zapomnieć rzeźbę „Mother” Louise Bourgeois: wysoką na dziewięć metrów pajęczycę, symbolizującą przyjazną i ochraniającą obecność.


Zastanawiające jest również, jak wiele rzeczy w naszym życiu wiąże się z tworzeniem więzi, sieci i powiązań. Nawet to, co robię w tym momencie - czyli pisanie tekstu - ma głęboki związek z działalnością pająka. Dlaczego? Słowo „tekst” pochodzi od łacińskiego textus (tkanina), które źródłosłów ma w texere, tkać. Może dlatego mówimy o wątkach, o snuciu opowieści, o osnowie, wokół której zaplata się historia. Walter Benjamin, pisząc o Prouście, określał jego prozę jako textum, proces tkania. I przywoływał historię Penelopy, która czekając na powrót Odysa całymi latami tkała i pruła ten sam kawałek materiału.


Efekt motyla czy może efekt pająka? Naukowcy pracujący w studio Tomása Saraceno uznają, że wszystko na świecie połączone jest w symbiotyczną sieć. Jej najmniejsza wibracja może pociągnąć za sobą zmianę całego układu.

W tym kontekście fascynujące struktury tkane przez pająki - jak te prezentowane na paryskiej wystawie - mają być może inne zadanie, niż tylko cieszenie oczu. Myślę, że mają nam raczej oczy otwierać na współzależności między żyjącymi na ziemi organizmami. Delikatna pajęcza sieć przypomina o więziach, które łączą nas z otoczeniem - fizycznie i emocjonalnie, za pośrednictwem zmysłów i umysłu.


Pajęcza przędza jest lepka, więc zachowuje cząstkę wszystkiego, co kiedykolwiek jej dotknęło. Na niciach znajduje się więc materiał genetyczny pająka, jego ofiary, liścia, bakterii. Ujmując rzecz metaforycznie, można zauważyć, że w pajęczej sieci spotyka się przyszłość (nitki zwisające w przestrzeni, szukające nowego punktu zaczepienia), przeszłość (ślady pająka na rozpiętych niciach) i teraźniejszość (bo nici są cały czas naprężone, żeby odbierać bodźce).


Z fascynacją przeczytałam o "diamentowej sieci Indry". To buddyjski koncept wyjaśniający powiązanie wszystkich istniejących rzeczy. Można ją sobie wyobrazić jako nieskończenie wielką sieć linek, które łączą wszystko ze wszystkim - albo jako wielką pajęczynę. Na każdym węźle znajduje się szlachetny kamień (lub kropelka rosy), w którym odbija się cała sieć i wszystkie pozostałe klejnoty/krople.

Wszystko jest jednocześnie skutkiem i przyczyną, końcem i początkiem. W sieci łączy się też ze sobą wszystko, co było, jest i będzie.


Jak pisze filozofka i biolożka Donna Haraway:

„Nikt nie mieszka wszędzie: każdy mieszka gdzieś. Nic nie jest połączone ze wszystkim; wszystko jest połączone z czymś.”

Po tym, co dwa lata temu oglądałam w Paryżu i po tym, co całkiem niedawno wyczytałam na stronie Arachnophilia.net, już raczej nigdy nie pomyślę, że nie ma na świecie nic zwyklejszego, niż pajęczyna. Tylko jak tu się teraz zabrać do sprzątania?








50 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie