76A80BE2-37C2-466E-A906-2E9344365B66.jpe

O MNIE

Ludzie nie czytają. Jeśli czytają, to bez zrozumienia. Jeśli ze zrozumieniem, to natychmiast zapominają, o czym przeczytali. Tak twierdził Stanisław Lem i trudno mi się z nim nie zgodzić. Nie należę do pierwszej wymienionej przez Lema grupy, ale zdarza mi się odnaleźć w grupie drugiej – i bardzo bym chciała, żeby chodziło wyłącznie o eseje Jeana Baudrillarda i bozon Higgsa.  Jestem też na pewno honorową członkinią grupy trzeciej: ileż razy zachwyciłam się czyimś celnym spostrzeżeniem, błyskotliwym artykułem, świetną puentą, a potem bezskutecznie poszukiwałam ich w pamięci. To samo dotyczy obrazów, detali architektury, pejzaży…

Żyjemy w natłoku informacji, obrazów i wrażeń – a te dzisiejsze spychają wczorajsze w niebyt. Dlatego mam obsesję na punkcie utrwalania tego, co budzi zachwyt, by nie wyblakło i po jakimś czasie dawało się odkopać spod warstw wspomnień. Sens tej pracy zobaczyłam w czasach pandemii, która odebrała mi dwie rzeczy, które najbardziej kocham – możliwość podróżowania i bezpośredniego kontaktu ze sztuką. Stąd pomysł na pisanie bloga. Interesują mnie przede wszystkim niezwykłe rzeczy stworzone przez ludzi: miasta, budynki, dzieła sztuki, przedmioty codziennego użytku. Muszę zaznaczyć, że nie mam wykształcenia z dziedzin takich jak historia sztuki czy antropologia kulturowa. Studiowałam literaturę, potem przez wiele lat pisałam teksty do kolorowych magazynów, więc wiem więcej o słowach, niż obrazach. To, o czym piszę na blogu, nie jest więc naukową analizą. Próbuję natomiast - jak zwykły podróżnik - zrozumieć to, na co patrzę. Jeśli uda mi się kogoś zaskoczyć, zainspirować czy zaciekawić, będę bardzo dumna.